Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boeing 737. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boeing 737. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 września 2012

Boeing 737-500 SP-LKE (Star Alliance), odsłona piąta

Rysy zalane i przeszlifowane i taki oto efekt mamy




Szczerze mówiąc, myślałem, że będzie to bardziej męczące zadanie aby uzyskać zadowalający mnie efekt. Na szczęście ryski zalane Surfacerem 1200 i potraktowane papierem 1000 a następnie 2000 zniknęły.
Okazało się, że farby błyszczące mają tę niemiłą właściwość iż schną dosyć długo, podobno nawet do dwóch tygodni. Podczas prac nad rysami, lakier zaczął mi się dziwnie kleić do skóry a na jego powierzchni pozostawały odciski linii papilarnych. W efekcie tego musiałem cały kadłub przeszlifować jeszcze lekko drobnym papierem. Dopiero wtedy mogłem ponownie prysnąć kadłub białym kolorem.
Teraz przyjdzie czas na drobnicę typu podwozie, silniki i wszelkie czujniki, lampki itp. Potem postaram się poprawić "rowy marsjańskie" na spodzie skrzydeł i akurat lakier na kadłubie powinien wyschnąć, utwardzić się całkowicie.
Na koniec jeszcze dwa zbliżenia na fragmenty kadłuba gdzie występowały najbardziej drażniące mnie skazy. Myślę, że po położeniu kolejnej jednej lub może nawet dwóch warstw farby nie będzie już nic znać tych rys.

niedziela, 16 września 2012

Boeing 737-500 SP-LKE (Star Alliance), odsłona czwarta

Biały kolor nałożony. Przeczuwając problemy, nie przyklejałem wszelakiej drobnicy, która mogłaby  tylko przeszkadzać przy ewentualnym szlifowaniu.
Na powyższych zdjęciach, malowanie nie wygląda źle. Oczywiście pomalowanie drugą warstwą jest konieczne aby zakryć wszelkie prześwity. Niestety na zbliżeniach widać już niedoskonałości.
Tu np. widzimy gdzie ostrze igły uciekło w bok.
Z drugiej strony też widać zbędną ryskę, a dalej, bliżej skrzydła mamy kolejne zadrapania. 
Górna powierzchnia kadłuba również nie jest gładka...
Zaś spód kadłuba to już orne pole.
Silnik - przed malowaniem wyglądał OK, a po ...
 Teraz pewnie będę musiał pozalewać te szczelinki, przeszlifować je... Niestety.

Na koniec, wrzucam dwie fotki mojego Benka, ten samolot naprawdę mi się podoba. W przeciwieństwie do Airbus'ow jego bryła nie jest taka bezpłciowa, monotonna.

sobota, 15 września 2012

Boeing 737-500 SP-LKE (Star Alliance), odsłona trzecia


Kolejna aktualizacja. Niby nic wielkiego ale parafrazując słowa Neila Armstronga o "małym kroku człowieka, ale wielkim kroku ludzkości",  mogę powiedzieć, że widzimy tu niewielki postęp w budowie modelu ale jednocześnie mamy do czynienia z ogromnym skokiem technologicznym i (mam nadzieję) jakościowym w mym warsztacie modelarskim. A czemu to? A bo kolorek na skrzydła został nałożony aerografem :-D Widzimy tu efekty mojej pierwszej próby pracy z tym narzędziem. Osobiście z efektu położenia farby jestem zadowolony aczkolwiek efekt wizualny modelu jest daleki od moich oczekiwań, ale o tym dalej. Pochwalę się jeszcze, iż zasilanie aerografu zapewnia mi własnoręcznie zmontowany kompresor, tzw. "lodówkowiec". Zabierałem się do niego z pół roku, ale w końcu jest! Satysfakcja z własnoręcznie wykonanego urządzenia, znaczy się tego kompresora  - bezcenna.

 Teraz dwa bliższe ujęcia skrzydeł. O ile górna powierzchnia nie budzi raczej większych zastrzeżeń...
... to dolna powierzchnia ukazuje niedoskonałości zarówno części (lekkie jamki skurczowe) jak i moje nieudolne próby trasowania linii. Początkowo używałem "dedykowanego" do tego celu nożyka Olfy, ale już wiem, że czynność tę w tej skali należy wykonywać jedynie igłą krawiecką i "czeską żyletką". Z jednej strony chciałbym je poprawić ale z drugiej jak pomyślę sobie o ponownym szlifowaniu i zagrożeniu zatarcia innych znajdujących się w pobliżu elementów to przechodzi mi ochota na poprawianie tych "rowów marsjańskich".
Wydaje mi się, że pakowanie na to szpachli mija się z celem, może wystarczyłoby te szpary zalać cyjanoakrylem? Sam nie wiem? Najpierw chyba maznę, o przepraszam, prysnę :-) biały kolor na kadłub i jeszcze raz się zastanowię co uczynić z tymi rowami.
Pozdrawiam i do następnego postu!

sobota, 25 sierpnia 2012

Boeing 737-500 SP-LKE (Star Alliance), ciąg dalszy czyli odsłona druga

Oto bohaterzy tego odcinka mojego warsztatu, Pan Benek i Pan Podkład. Było to moje pierwsze zetknięcie ze szpachlówką i podkładem w jednym w takiej postaci, czyli w spreju. Po pierwszym psikaniu wpadłem w panikę, bo duża część centropłatu od spodu była zalana tym specyfikiem, nie było widać linii podziału ani innych detali. Już sobie wyobrażałem jak będę musiał to wszystko usuwać, szlifować, odtwarzać detale, grrr... Jednak po wyschnięciu okazało się, że właśnie ta część modelu jest najlepiej pokryta a detale szczegóły nie zanikły. 
Widać to dobrze na dalszych zdjęciach. Dobrze widać również, które linie trasowałem po szpachlowaniu bądź pogłębiałem a które zostały tak jak je matka forma wypluła.
Wybaczcie mi, że się tak rozwodzę nad tą prostą czynnością jaką jest psiukanie z puszki, dodatkowo trwającą dosłownie kilka sekund, ale ukazuje ona efekty wcześniejszych, pracochłonnych czynności i zachęca do dalszego dłubania.

czwartek, 23 sierpnia 2012

Boeing 737-500 SP-LKE (Star Alliance)

Witam po dłuższej przerwie. Pomimo, że mamy okres wakacyjny to mój warsztat wcale się nie ożywił. Po zakończeniu prac nad Tornado postanowiłem dokończyć zaczętego blisko rok temu Boeinga 737-500. Jest to model wypuszczony przez firmę Skyline Models (zdjęcia tego zestawu można obejrzeć np. tu: Findmodelkit Boeing 737-500). Model chcę okleić kalkomaniami LimaOscar Decals.

Tempo prac jest wybitnie ślamazarne. Jak widać na powyższych zdjęciach trochę szpachlówki musiałem użyć. Część poprawek wynikała raczej z braku doświadczenia w klejeniu niż z niedoskonałości zestawu. Bez sukcesu zakończyły się również próby wycięcia otworów okiennych. Na 5 sztuk każde miało inny kształt, wiec dałem sobie spokój z tą modernizacją.
W wyniku szpachlowania i szlifowania część linii podziałowych uległa zatarciu. Próby ich odtworzenia nie są zachwycające ale pozwoliły mi zebrać pewne doświadczenie w tym zakresie. Zobaczymy jak to będzie wyglądało po położeniu podkładu pod lakier.
Poniżej prezentuję jeden z silników. Do waloryzacji wylotu wykorzystałem igłę ze strzykawki, wydaję mi się, że efekt jest lepszy niż gdybym próbował nawiercić oryginalny element.
Mam nadzieję, że wkrótce zakończę prace szlifierskie i będzie można przystąpić do malowania.